Nie powinniśmy bagatelizować skali przemocy związanej z płcią. Nie należy też jednak wyciągać pochopnych, nieuprawnionych wniosków na ten temat, a właśnie to robi ostatnio Fundacja „Ster”.
____________
Stopień rozpowszechnienia przemocy związanej z płcią – w tym przemocy seksualnej względem kobiet – to niewdzięczny przedmiot badań. Nie istnieje bowiem żadna baza danych, która rejestrowałaby wszystkie jej ofiary i pozwalała na losowy dobór próby reprezentatywnej (inaczej jest np. w wypadku sondaży wyborczych). Można starać się dotrzeć do respondentek innymi sposobami, ale takie metody nie pozwalają oszacować częstości ataków w obrębie całej populacji. Na przykład w otwartym sondażu internetowym (to dosyć popularne narzędzie, choć tu akurat niewykorzystane) prawdopodobnie wezmą udział głównie osoby zainteresowane tematyką ankiety, a więc te, które – niestety – doświadczaly lub nadal doświadczają przemocy. Nie poznamy wtedy rzeczywistego odsetka kobiet, które nie były jej ofiarami.
Mimo to czasem ktoś stara się przekonać opinię publiczną, że skala przemocy w całej populacji jest dokładnie taka, jak wśród respondentek danego badania. Ostatnio tego rodzaju próbę podjęła Fundacja na rzecz Równości i Emancypacji „Ster”. O informacjach wskazywanych przez fundację1 bezkrytycznie pisały m.in. „Gazeta Wyborcza” i Na Temat.
Ani we wskazanych przed chwilą omówieniach, ani w wypowiedziach przedstawicielek fundacji (w Krytyce Politycznej i serwisie Pomagam.pl), ani we fragmencie rozmowy udostępnionej na fanpage’u organizacji (początek dziewiątej minuty nagrania) nie znalazłem refleksji nad brakiem reprezentatywności. Dowiadujemy się jedynie, że grupa respondentek została wybrana w taki sposób, aby jej istotne cechy odpowiadały przekrojowi naszego społeczeństwa – to informacja ważna, lecz zbyt lakoniczna, a ponadto nierozwiązująca problemu doboru nielosowego.
Wiele wątpliwości budzą sformułowania, które (wprost lub pośrednio) odnoszą podawane odsetki do wszystkich polskich kobiet. Magdalena Grabowska stwierdziła nawet, że celem Fundacji „Ster” było zweryfikowanie badań Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej (dopowiedzmy: bardziej profesjonalnych i wykorzystujących o wiele większy budżet). Wszystko to jest metodologicznie nieuprawnione i nie widzę powodów do tego, aby uznać podawane wyniki za wiarygodne. Doniesienia, zgodnie z którymi „co piąta kobieta w Polsce ma za sobą doświadczenie gwałtu”, należy traktować sceptycznie.
Poster z materiałów Agencji Praw Podstawowych UE promujący wspomniane badania nad przemocą wobec kobiet
Podobnie jak w innych wypadkach, tak i tutaj nie zarzucam autor(k)om badań i omówień świadomego przekłamania. Zapewne przyczyną nierzetelności były oczekiwania i założenia światopoglądowe, które wpłynęły na sposób postrzegania danych. Co więcej, krytyka badania nie oznacza, że nie ma w nim nic wartościowego. Być może towarzyszący raportowi spektakl teatralny (nie miałem okazji w nim uczestniczyć) zwróci społeczną uwagę na problem przemocy wobec kobiet. Z pewnością wywiady, które przeprowadzono z kobietami dotkniętymi przemocą, mogą być źródłem cennych – i bolesnych – informacji. Na uwagę zasługuje także podjęty przez Fundację Ster monitoring działań wymiaru sprawiedliwości. Jednak siła wniosków wyciąganych z tego i innych badań nie powinna przekraczać siły przesłanek.
Nie ma wątpliwości, że fizyczna, psychiczna i ekonomiczna przemoc związana z płcią (przede wszystkim, choć nie wyłącznie, przemoc mężczyzn wobec kobiet) stanowi poważny problem społeczny. Dotyczy to również naszego kraju. We wspomnianych badaniach Agencji Praw Podstawowych – które u nas często przytaczano jako przykład dobrego położenia Polek w zestawieniu z sytuacją w innych państwach – 31% polskich ankietowanych wskazało, że w ich rodzinie lub kręgu znajomych przynajmniej jedna osoba była ofiarą jakiejś formy przemocy domowej (w tym wypadku nie tylko seksualnej). Ponadto Polki deklarujące, że stosowano wobec nich przemoc, informowały o wynikających z niej poważnych obrażeniach nieco częściej niż typowa statystycznie unijna respondentka. Być może zapominały o mniej dotkliwych przypadkach przemocy lub uznawały je za zbyt błahe, aby o nich mówić. Niepokojące są również informacje o sposobie traktowania przez polską policję zawiadomień o podejrzeniu popełnienia gwałtu. Do tego dochodzi trudna do jednoznacznego określenia, lecz z pewnością nadmierna skala nadużyć i naruszeń granic w nieformalnych rozmowach, środkach transportu czy miejscach pracy.
Przemoc jest poważnym problemem, nie usprawiedliwia to jednak instrumentalnego wykorzystywania statystyki.
____________
Mój blog ma fanpage – zapraszam do odwiedzania.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz