sobota, 9 stycznia 2016

Nie wszystko prawda, co jest w sieci. Renata Kim i Żelazna Logika

Dawno przywykłem do braku rzetelności w internecie. Ale zmyślanie cytatów – i to sprzecznych z sensem oryginalnej wypowiedzi! – z trudem mieści mi się w głowie. Skąd biorą się takie manipulacje i dlaczego się na nie nabieramy?

____________

[Dodane w nocy z 10 na 11 stycznia: administratorzy fanpage'a „Żelazna Logika” usunęli zdjęcie ze zniekształconymi cytatami. To decyzja godna pochwały. Z odpowiedzią jednego z administratorów (nie tego, który opublikował mem) można się zapoznać tutaj, a z moimi dalszymi komentarzami – tu i tu].

[Dodane 12 stycznia: administrator, który zamieścił zdjęcie, również odpowiedział na wpis].

____________

Zaczęło się od tego, że fanpage „Żelazna Logika” zamieścił zdjęcie dziennikarki „Newsweeka” Renaty Kim, przypisując jej autorstwo dwu wypowiedzi związanych z niedawnymi atakami na kobiety w Kolonii. Pierwsza z nich miała brzmieć: „Dziennikarze chcieli się upewnić, kto to zrobił zanim poinformują społeczeństwo niemieckie”. Druga natomiast: „media niemieckie nie popełniły błędu, utajenie było uzasadnione, ponieważ podanie takich informacji byłoby pożywką dla prawicowych ekstremistów podsycających nienawiść [przeciw imigrantom i uchodźcom – przypis mój]”.

Przyznam, że moją pierwszą myślą po przeczytaniu tej ostatniej wypowiedzi było: „Co za idiotyzm! A przecież musi to być prawda, bo nikt nie wymyślałby cytatów, które tak łatwo zweryfikować”. Okazuje się jednak, że nie doceniłem administratorów Żelaznej Logiki. Jeden z nich, podpisujący się pseudonimem „demos”, błędnie podał fragmenty dostępnej publicznie audycji Polskiego Radia. Doprawdy, geniusz zła.

[Dodane 12 stycznia: poprzedni akapit miał wskazać, że wrzucenie zmienionego cytatu było nierozważne, skoro audycje Polskiego Radia są publikowane w internecie i jakiś czas po pierwszej emisji każdy może sprawdzić zgodność tekstu z oryginałem. Jednak w wyniku błędu redakcyjnego ten fragment wpisu sugeruje, że nagranie było dostępne w internecie już w chwili publikowania zdjęcia – stąd niniejsze sprostowanie].

Kolonia w 2013 r. (zdjęcie z Wikimedia Commons, autor fotografii: Eckhard Henkel, licencja CC BY-SA 3.0 DE)


Ale może nie powinienem pokpiwać z „geniusza zła”, skoro działania administratora były bardzo skuteczne (i kosztowały go pewnie kilkanaście minut, podczas gdy mnie napisanie sprostowania zajęło kilka godzin). Do nocy z 8 na 9 stycznia zmyślony cytat polubiło około 2,6 tys. osób, a udostępniło – około 500. A to tylko dane ze źródłowego fanpage’a. Trudno ustalić na poczekaniu, jak wielki zasięg zyskała wiadomość, gdy powielono ją w innych częściach Facebooka (i pozostałych mediów społecznościowych) oraz w serwisach takich jak Wykop, Paczaizm, Mpolska24.pl, Telewizja Republika, Niezależna.pl, wMeritum.pl, Vod.gazetapolska.pl, Fronda i Polonia Christiana1. Warto zapamiętać te miejsca – jeśli kiedykolwiek odnajdziecie w nich dowolną wiadomość na temat imigrantów lub uchodźców, najlepiej od razu założyć (do chwili ewentualnego zweryfikowania), że została wymyślona lub zmanipulowana. Niezweryfikowaną informację powieliły również Wiara.pl, Radio eM i Gość Niedzielny – na temat rzetelności tych portali także nie mam najlepszego zdania, choć stawianie ich w jednym szeregu z wymienionymi wcześniej (zrobiłem tak w poprzedniej wersji wpisu) jest pewnie przesadą.

Rozważmy teraz proces myślowy, który mógł zajść w głowie administratora. Nie zakładam tutaj kłamstwa; bardziej prawdopodobne wydaje się to, że autor mema słuchał audycji jednym uchem i usłyszał to, co chciał. Czy przeciwniczka światopoglądowa może kiedykolwiek powiedzieć coś mądrego? Zapewne nie! Po co więc czekać i weryfikować własną percepcję rzeczywistości, skoro można od razu puścić coś w świat?

Można się zastanawiać, czemu administrator umieścił te wypowiedzi w cudzysłowie, skoro musiał wiedzieć, że nie są wiernymi cytatami. Pewnie jednak był tak mocno przekonany o słuszności swojej interpretacji (i jakości własnej pamięci!), iż nie martwiła go perspektywa niedokładnego przytaczania. Niewykluczone, że nie chciał czekać, aż nagranie z audycji pojawi się na stronie Polskiego Radia. I od biedy można byłoby to zrozumieć, gdyby Renata Kim mówiła rzeczy bardzo podobne, tylko innymi słowami. Tak się jednak składa, że powiedziała coś dokładnie odwrotnego: „Być może popełniono błąd, być może za długo czekano, być może za długo policja nie udzielała tych informacji”2.

Czemu autor mema tego nie dostrzegł? I czemu potem nie wrócił do audycji, nie uznał swoich błędów i nie sprostował? Każdy może popełnić błąd, ale gorzej jest trwać w błędzie – zwłaszcza wtedy, gdy odpowiadamy za stronę, którą polubiło ponad sto tysięcy ludzi3 i której chcielibyśmy nadać pozór miejsca dyskusji racjonalnych i zdystansowanych.

Trzeba też wspomnieć, że demos jeszcze wczoraj pisał następująco: „Pal licho gdy w emocjach admin jakiegoś profilu daje się ponieść, nie sprawdzi źródeł, […] a potem poinformowany o błędzie zmieni opis na prawidłowy […] lub też wpis usunie”. Powiadał również, przy okazji chwaląc siebie i administratorów podobnych stron: „nie warto tracić ciężko zapracowanego zaufania czytelników nie podając jak najbardziej pełnych informacji”. Należałoby więc liczyć na to, że Żelazna Logika zamieści sprostowanie. Ale nawet jeżeli administracja tak zrobi, to nie naprawi wszystkich wyrządzonych szkód. Pierwszym wymogiem rzetelności jest bowiem niepublikowanie niesprawdzonych informacji (a jeśli już z jakiegoś powodu trzeba, to jedynie z szeregiem zastrzeżeń).

Uchodźcy z Iraku i Syrii przy wyspie Lesbos, październik 2015 r.
(zdjęcie z Wikimedia Commons, autor fotografii: Georgios Giannopoulos, licencja CC BY-SA 4.0)


Oczywiście, na nic zdałyby się trudy administratora, gdyby nie inny, ludniejszy demos, czyli wszyscy, którzy powielali psedocytaty, nie przejmując się ich niewiadomym pochodzeniem (Żelazna Logika napisała jedynie: „dzisiaj w radiowej Trójce”, nie podając nazwy audycji ani momentu, w którym miałyby zostać wypowiedziane słowa Renaty Kim). Na nich również spoczywa cząstka odpowiedzialności i wszyscy powinni teraz zamieścić sprostowania. (Nikt tego nie zrobi, ale pozwólcie blogerowi marzyć).

Nie należy jednak sądzić, że osoby wierzące w tę fikcję należą do jakiegoś gorszego gatunku ludzi. Jeżeli ktoś wykorzysta tę historię, aby utwierdzić się w przeświadczeniu o własnej moralnej i umysłowej wyższości, to lepiej by było, gdyby nigdy tego wpisu nie przeczytał.

Owszem, istnieją bardziej i mniej rzetelne źródła wiedzy, a także ludzie bardziej i mniej podatni na medialną manipulację. Jednak jeśli zależy nam na rzetelności, wszyscy powinniśmy ostrożnie podchodzić do informacji wpisujących się w nasze przekonania – jakiekolwiek by one były. Kto wie kiedy to nam właśnie przytrafi się gorszy dzień. Podobnie i ktoś, kto posłał w świat zmyślenia Żelaznej Logiki, mógł to zrobić z wielu powodów – na przykład dlatego, że akurat obniżył gardę (zmęczony? w pośpiechu? rozgniewany?). Jak pokazuje praktyka, ci sami ludzie – często inteligentni i wykształceni – mogą najpierw uwierzyć w dowolną bzdurę odpowiadającą ich poglądom, a zaraz potem wdać się w złożoną krytykę informacji, która im się nie spodobała.

Pamiętajmy, że ludzkie zachowanie w dużym stopniu zależy od okoliczności, wbrew naszej tendencji do wyjaśniania działań innych osób w kategoriach stałych cech osobowości czy charakteru. Nie piszę tego, aby usprawiedliwić szerzenie zmyśleń, ale aby przestrzec przed dzieleniem świata na obóz kłamców i kretynów (tu wstaw przeciwników ideowych) oraz obóz ludzi rzetelnych i mądrych (tu wstaw siebie i własne stronnictwo).

Panorama starego miasta w Kolonii, marzec 2010 r.
(zdjęcie z Wikimedia Commons, autorka fotografii: Ahgee, licencja CC BY-SA 3.0)


Istnieją takie źródła informacji, w których trzeba dwa razy sprawdzać każdy przecinek; istnieją i takie, którym można ufać w większym stopniu. Podział ten nie pokrywa się jednak w prosty sposób z podziałami światopoglądowymi. Tak, może się zdarzyć, że w danym momencie historycznym pewna grupa spójnych światopoglądowo źródeł jest wyjątkowo nierzetelna. W dzisiejszej Polsce dotyczy to między innymi serwisów spod znaku „wCzymś”. Wynika to jednak ze splotu różnorodnych czynników – sposobu powstania danego medium, biografii pracujących w nim dziennikarzy, kontekstu politycznego – a nie z jakiejś niezmiennej natury konserwatyzmu, prawicowości etc. Nierzetelność dość często występuje też po drugiej stronie (np. „Gazeta Wyborcza” nie stanowi najlepszego źródła wiedzy o Kościele katolickim – nie z powodu krytycznego nastawienia, lecz dlatego, że niesprawdzone informacje niejednokrotnie podaje jako fakty).

Dyskusje o tym, kto więcej zmyśla, łatwo przekształcają się w nieskończony ping-pong przykładów i w gruncie rzeczy niewiele wnoszą – to świetny przykład opisanej przez Jacka Wesołowskiego Starej Polityki, która jest „bardzo emocjonująca oraz bardzo bezproduktywna”. Zamiast tego proponuję: krytykujmy konkretne przypadki manipulacji tam, gdzie ją widać, a szczególnie tam, gdzie jest groźna. Groźna, bo szybko zdobywa popularność; bo wpisuje się w narodowe mity i lęki; bo rykoszetem lub bezpośrednio uderza w słabych; bo ustroiła się we frazesy o rzetelności; bo stanowi recydywę.

Celem nie jest udowodnienie, że konserwatyści są głupsi od postępowców (lub odwrotnie). Celem jest sprzeciw wobec najbardziej uderzających manipulacji oraz krytyka mediów, które je rozpowszechniają.

____________

[1] Żeby było śmieszniej, część portali kopiujących fałszywkę nie zadbała nawet o to, aby zamieścić odwołanie do fanpage’a „Żelazna Logika”, który – przypomnę – jako pierwszy sfabrykował informację. Tak to jedni podkradają bzdury drugim. Czy administrator wytoczy tym portalom proces o plagiat?

Tutaj uwaga: może się zdarzyć, iż nawet najmniej rzetelne media internetowe (liczne strony na Facebooku, serwisy tabloidów i niedofinansowanej prasy itd.) pierwsze poruszą jakąś ważną, a niewygodną sprawę. W pewnych wypadkach to poszerzenie obiegu informacyjnego może być cenne – te portale internetowe, które są generalnie bardziej wiarygodne, również mają swoje interesy ideologiczne i ślepe plamki. Jednak nawet jeżeli uznamy taką kwestię za istotną, nie powinniśmy wyrabiać sobie poglądów na jej temat na podstawie sensacyjnych doniesień w nierzetelnych mediach. Lepiej poczekać na źródła, które umożliwią weryfikację.

[2] Pełna treść rozmowy jest dostępna od 7 stycznia pod tym adresem. Poniżej cytuję wszystkie wypowiedzi Renaty Kim z ostatnich pięciu minut, kiedy to rozmawiano na temat ataków w Kolonii. (Nieliczne skróty służą zwiększeniu czytelności tekstu, który powstał w rozmowie dziennikarki z Pawłem Lisickim i nie jest przez to całkowicie spójny).

Można tę sprawę widzieć zupełnie inaczej. Doszło do kilkudziesięciu, być może nawet kilkuset napadów na kobiety. Dziennikarze bardzo starannie chcieli sprawdzić, kto dokonał tych napadów: czy ci uchodźcy, którzy przybyli do Niemiec w ubiegłym roku? Okazało się, że nie, policja nie miała takich informacji, więc aby nie wywoływać paniki, wstrzymywano się z ogłoszeniem tej informacji. Tymczasem prawica, zarówno w Niemczech, jak i w Polsce… Wszyscy ci, któr[ym] niemiła jest obecność imigrantów i uchodźców, natychmiast wykorzystali to propagandowo i uderzyli w samą skuteczność i stosowność polityki imigracyjnej.

[…] Dowiedziałam się o całej sprawie z tweetów, jakie otrzymywałam właśnie od zwolenników prawicy, które brzmiały mniej więcej tak: „A może by się pani wybrała do Frankfurtu i tam została zgwałcona?”. I: „A może by tam pani wysłała swoją córkę?”. W ten sposób prawica wykorzystuje antyimigranckie nastroje. Więc ja rozumiem każdego dziennikarza, który zastanawia się piętnaście razy, jak podać taką informację, jak ustalić, kto naprawdę stoi za atakami – bestialskimi, brutalnymi, okropnymi, nie do usprawiedliwienia w żaden sposób – bo wie dokładnie, jak ta informacja zostanie wykorzystana przez prawicę.

[…] Twierdzę, że problem jest, natomiast rozumiem dziennikarzy […] rozumiem, dlaczego zwlekano z tą informacją, nie chcąc wywoływać takiego podniecenia i takich antyimigranckich nastrojów. Próbowano dociec prawdy. Być może popełniono błąd, być może za długo czekano, być może za długo policja nie udzielała tych informacji. Druga strona wykorzystuje w absolutnie okropny sposób to, by wywoływać antyimigranckie nastroje […].

Z tymi opiniami – jak ze wszystkimi – można polemizować. Na przykład wyraz „prawica” to słowo worek, które więcej w takich kontekstach zaciemnia, niż rozjaśnia (hierarchowie Kościoła katolickiego w Polsce to pod wieloma względami też „prawica”, a niejeden przychylnie wypowiadał się o uchodźcach i migrantach). Można by też argumentować, że Renata Kim powinna była inaczej rozmieścić akcenty – ktoś, kto mniej uważnie przysłuchiwał się tej wypowiedzi, istotnie mógł odnieść wrażenie, iż jej celem jest usprawiedliwienie niemieckich mediów.

Trudno jednak nie dostrzec, że dokładna treść wypowiedzi dziennikarki ma niewiele wspólnego z tym, co chciałby w niej widzieć demos. Renata Kim jednoznacznie potępia przestępców (w ostatnich słowach mówi o nich: „napastnicy, gwałciciele, ci, którzy molestowali kobiety”), a o mediach niemieckich powiada: „rozumiem każdego dziennikarza, który zastanawia się piętnaście razy, jak podać taką informację”. Nie „czy podać”, tylko „jak podać”. Zwracam też uwagę na fragmenty „Twierdzę, że problem jest” oraz „Być może popełniono błąd, być może za długo czekano, być może za długo policja nie udzielała tych informacji”.

[3] Kontrfanpage, „Żałosna Logika”, ma prawie dwadzieścia razy mniej sympatyków.

____________

Mój blog ma fanpage – zapraszam do odwiedzania.

____________

PS. Już po publikacji wpisu bardzo rozsądnie skomentował go Marcin Wrochna. Za zgodą autora przytaczam tutaj jego wypowiedź:

Mnie bardziej martwi, że czekanie na sprawdzenie informacji jest dla niektórych czymś złym, wręcz skandalicznym. Można było pewnie na podstawie filmików i doniesień dać newsa "ataki na kobiety w noworocznym zbiorowisku, brało udział co najmniej kilku ludzi o arabskich rysach", ale jeśli chcemy pójść dalej, powiedzieć o pochodzeniu, skali itd. (albo zasugerować to, np. podając prawdziwe informacje o samej liczbie imigrantów w mieście), to zdecydowanie lepiej poczekać, zamiast wyciągać te wnioski znikąd.

Pierwszy pseudocytat o tym mówi i generalnie oddaje sens wypowiedzi "Dziennikarze bardzo starannie chcieli sprawdzić, kto dokonał tych napadów", "rozumiem, dlaczego zwlekano z tą informacją" – acz oczywiście przedstawienie pseudocytatu jest nadużyciem (niestety takie dość swobodne użycie cudzysłowu propaguje też Wyborcza). Grubą manipulacją jest rzeczywiście ten drugi, bo 1. nie chodzi o zatajenie, a o czekanie na wiarygodniejsze informacje w wrażliwej sprawie, 2. nie powiedziała, że nie popełnili błędu, wręcz zaznaczyła, że tego nie chce rozstrzygać.

Co innego prędkość pozyskiwania informacji przez policję, ale to inna sprawa.

7 komentarzy:

  1. Żelazna Logika pisze:
    U nas leciało to tak:
    "dziennikarze chcieli się upewnić kto to zrobił zanim poinformują społeczeństwo niemieckie
    (..)
    "media niemieckie nie popełniły błędu, zatajenie było uzasadnione, ponieważ podanie takich informacji byłoby pożywką dla prawicowych ekstremistów podsycających nienawiść"
    Dokładna wypowiedź brzmiała tak:
    "Doszło do kilkudziesięciu, może kilkuset napadów na kobiety, dziennikarze bardzo starannie chcieli sprawdzić: kto dokonał tych napadów, czy ci uchodźcy, którzy przybyli do Niemiec w ubiegłym roku. Okazało się, że nie, policja nie miała takich informacji. Więc aby nie wywoływać paniki wstrzymywano się z ogłoszeniem tej informacji. Tymczasem prawica, zarówno w Niemczech, jak i w Polsce, wszyscy ci, którym niemiła jest obecność imigrantów i uchodźców, natychmiast wykorzystali to propagandowo i uderzyli w samą stosowność i skuteczność polityki imigracyjnej
    (..)
    Więc ja rozumiem każdego dziennikarza, który zastanawia się 15 razy jak podać taką informację, jak ustalić, kto tak naprawdę stoi za atakami bestialskimi, brutalnymi i okropnymi i nie do usprawiedliwienia w żaden sposób, bo wie dokładnie, jak ta informacja zostanie wykorzystana przez prawicę"
    https://www.facebook.com/zelaznalogika.net/posts/990150224366272

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedź jest tutaj: https://www.facebook.com/czucieioko/posts/1024066467632134. Poza tym administratorzy Żelaznej Logiki usunęli mema, o którym mowa – ta decyzja jest godna pochwały.

    OdpowiedzUsuń
  3. A mnie martwi co innego: "serwisach takich jak Wykop, Paczaizm, Mpolska24.pl, Telewizja Republika, Niezależna.pl, wMeritum.pl, Vod.gazetapolska.pl, Fronda, Polonia Christiana, Wiara.pl, Radio eM czy też Gość Niedzielny1. Warto zapamiętać te miejsca – jeśli kiedykolwiek odnajdziecie w nich dowolną wiadomość na temat imigrantów lub uchodźców, najlepiej od razu założyć (do chwili ewentualnego zweryfikowania), że została wymyślona lub zmanipulowana." (cytat skopiowany w całości żeby nie było).
    Czyli rozumiem że jak Newsweek coś napisze o imigrantach to mamy a priori przyjąć za prawdę, a jak Polonia Christiana to w ten sam sposób automatycznie to odrzucamy (do momentu ewentualnego zweryfikowania jak będzie nam się chciało poświęcać: "kilka godzin")? Świetne podejście, gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za skopiowanie całego cytatu. ;-)

    1. Kilka godzin zajęło przygotowanie tego wpisu. Samo sprawdzenie to często kilkanaście minut.

    2. Co do "Newsweeka": nie, dlaczego? Bardziej godne polecenia jest przeglądanie dużych serwisów zagranicznych (typu BBC, "The New York Times", może "The Daily Telegraph", w sprawach katolickich "National Catholic Reporter" i "The Catholic Herald" etc.). Można sobie wybrać np. dwa– portale i zestawiać informacje z obu.

    Trzeba do tego lubić język angielski, ale w Polsce niestety ogólnie nie jest z takimi wieściami za dobrze. Sam najbardziej cenię tutaj "Tygodnik Powszechny", jednak on kładzie mniejszy nacisk na wieści, a większy na dłuższe artykuły; ponadto istotna część treści jest za paywallem (np. ten tekst: https://www.tygodnikpowszechny.pl/na-odleglosc-ramienia-31844).

    Natomiast wymienione we wpisie źródła nawet na tym tle wyróżniają się na minus. Choć teraz stwierdzam, że przesadą było postawienie Wiary.pl i Radia eM obok Frondy czy Wykopu – zmienię trochę ten fragment wpisu pod tym kątem.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jest to tylko polska specjalność i nie tylko zakamarków internetu, trochę to coś innego ale nie tak bardzo, polecam: https://www.youtube.com/watch?v=xYwenG7HksM

    OdpowiedzUsuń
  6. W podobny sposób J. Kaczyński uzasadniał konieczność zmiany konstytucji najdalej w przyszłym tj. 2017 roku. Mówiąc, że w konstytucji 3 maja stoi zapis aby konstytucję modyfikować co dwadzieścia lat i wlasnie za rok wypada taka rocznica jesli chodzi o obowiązującą konstytucję. Zapomniał dodać że potem jest spacja a po niej wyraz pięć.

    Dziękuję Ci Staszku za przywracanie mi wiary w środowisko chrześcijańskie.

    OdpowiedzUsuń