W historii stworzonej przez Margaret Atwood kluczową rolę odgrywa codzienny opór kobiet przeciw opresyjnej władzy. Jaką formę przybiera ten bunt w książce i w serialu?
____________
Dobrze znamy dystopijne opowieści, w których jarzmo władzy wydaje się niemożliwe do zrzucenia (jak w Roku 1984). Znamy też takie, w których główna postać gra o najwyższą stawkę, dążąc do całkowitej zmiany realiów politycznych i społecznych (jak w Igrzyskach Śmierci). Ale istnieją również dystopie codzienności. W jednym z takich utworów – Paradyzji Janusza A. Zajdla – mieszkańcy tytułowej stacji kosmicznej posługują się językiem kojarzeniowo-aluzyjnym określanym jako koalang. Ten nieustannie ewoluujący żargon opiera się na metaforach niezrozumiałych dla systemu komputerowego, który śledzi wszelkie wypowiedzi Paradyzyjczyków. Zajdla nie interesowała sensacyjna fabuła o rewolucji, lecz to, w jaki sposób ludzie nawet pod totalitarnymi rządami mogą wytwarzać w życiu codziennym przestrzeń buntu i oporu. Oczywiście jest ona ograniczona, ułomna, ale bez niej jeszcze trudniej byłoby im żyć.
Polski twórca wiedział, o czym pisze – sam żył w opresyjnym państwie. Margaret Atwood, autorka Opowieści podręcznej, urodziła się i do dziś mieszka w Kanadzie, nie doświadczyła więc rządów autorytarnych bądź totalitarnych. Jako kobieta wychowana w zachodnim społeczeństwie lat czterdziestych i pięćdziesiątych niewątpliwie doznała jednak ucisku związanego z płcią, a jako świetna pisarka i wykształcona humanistka (między innymi doktorantka Uniwersytetu Harvarda) potrafiła rozpoznawać powszechne doświadczenie dyskryminacji i wyrażać je w artystycznym kształcie. Atwood wiedziała też, jak pokazać rozmaite formy oporu przeciw władzy, również te drobne, ale kluczowe dla zachowania podmiotowości przez opresjonowanych ludzi. Wiedziała i wie nadal, co nie jest bez znaczenia, skoro będzie miała znaczny wpływ na bieg zdarzeń w drugim sezonie serialu.
Zdjęcie serialowego wydania powieści przygotowanego przez Wielką Literę
Jednym z kluczy do „Opowieści podręcznej” jest właśnie zwracanie uwagi na to, jak bohaterki walczą o każdy kolejny łyk powietrza w dusznym teokratycznym systemie chrześcijańskich fundamentalistów, przypisującym kobietom podrzędne role (w tym rolę tytułową, która sprowadza się właściwie do funkcji chodzącego inkubatora). W fabularnej chronologii książki Atwood do najwcześniejszych przykładów takich zmagań należy pewna scena obrazująca stosunek przyszłych podręcznych do ideologii Republiki Gileadzkiej. Otóż w rozdziale dziewiętnastym główna bohaterka wspomina wykład jednej z przełożonych, zwanych tutaj Ciotkami.
Ceni się tylko to, mówi, co jest rzadkie i trudne do osiągnięcia. – A my chcemy, żebyście były cenione, dziewczęta. Myślcie o sobie jako o perłach. – A my, siedząc przed nią w rzędach, słuchamy tych jej morałów. To ona nas określa, musimy znosić jej przymiotniki.
Myślę o perłach. Perły to zastygła ślina małżów. Powiem to Moirze, później, jak będę mogła.
(Wszystkie fragmenty powieści podaję w przekładzie Zofii Uhrynowskiej-Hanasz. Skrótów w cytatach nie zaznaczałem).
Potem, kiedy już protagonistka założy czerwono-biały strój podręcznej, sferą buntu staje się dla niej także seksualność, a więc ta sfera życia, która w gileadzkim społeczeństwie podlega najsilniejszej kontroli. Czytamy o tym w rozdziale piątym, w scenie z udziałem dwóch mało znaczących strażników.
Kiedy odchodzimy, wiem, że nas obserwują ci dwaj mężczyźni, którym jeszcze nie wolno dotknąć kobiety. Dotykają nas wzrokiem, dlatego kręcę nieznacznie biodrami, zamiatając moją szeroką czerwoną spódnicą. Przypomina to granie na nosie zza płotu czy drażnienie psa kością, wstydzę się więc tego sama przed sobą, bo przecież oni niczemu nie zawinili, są jeszcze za młodzi.
Szybko jednak uświadamiam sobie, że mimo wszystko wcale mi nie wstyd. Poczucie władzy sprawia mi przyjemność; władzy kości nad psem, biernej, ale przecież władzy. Mam nadzieję, że im staje na nasz widok i że muszą się potem ukradkiem onanizować o te malowane barierki. A później, w nocy, cierpią, leżąc na swoich pryczach.
Nie mają teraz żadnego ujścia dla swoich żądz poza samymi sobą – a to jest świętokradztwo. Nie ma już żadnych pism, filmów, żadnych środków zastępczych; tylko ja i mój cień.
Podwójną wymowę seksualności jeszcze dobitniej pokazuje rozdział siedemnasty.
Mam ochotę ukraść nóż z kuchni, ale na to nie jestem jeszcze gotowa.
Co wziąć? Coś, czego nie zauważą. Znajduję narcyzy, płatki są suche na brzegach, zwiędłe bliżej łodyg, obrywam kwiat. Gdzieś go sprasuję. Pod materacem. Zostawię tam, dla tej następnej, która przyjdzie po mnie, żeby go sobie znalazła.
Ale w pokoju ktoś jest ze mną. […] Podchodzi do mnie. Nick. I on jest nielegalnie, tutaj, ze mną, nie może mnie zdradzić. Ani ja jego. Przez chwilę jesteśmy jak dwa lustra. Kładzie mi rękę na ramieniu, przyciąga mnie do siebie, jego usta na moich ustach, co za pożytek z takich wyrzeczeń? Bez słowa. Oboje dygoczemy, ach, jak bardzo pragnę.
Zabiegiem bardziej skonwencjonalizowanym, ale wciąż nośnym symbolicznie jest przywiązanie bohaterki do dawnego imienia, które musiała porzucić, stając się Fredą (z angielskiego Offred, ‘należąca do Freda’). Z rozdziału czternastego:
Nie nazywam się Freda, mam inne imię, którego nikt teraz nie używa, ponieważ jest zakazane. Mówię sobie, że to nie ma znaczenia, że imię jest jak numer telefonu, przydatne tylko dla innych, ale to nieprawda, imię jest ważne. To imię ukryłam jak skarb, po który kiedyś wrócę, żeby go odkopać pewnego dnia. Myślę o nim, jakby było pogrzebane. Z tym imieniem wiąże się określona aura, jest jak amulet, talizman, który przetrwał z niewyobrażalnie odległej przeszłości.
Kadr promocyjny zwiastuna serialu opublikowanego przez usługę Hulu
Ostatni fragment pozwala uwydatnić różnice między powieścią a serialem. O ile w książce prawdziwego imienia głównej postaci, „June”, można się jedynie domyślać na podstawie krótkiego fragmentu tekstu (skądinąd sama Atwood podczas pisania wcale tego nie planowała, ale my nie musimy się tym przejmować), o tyle w adaptacji kobieta sama się nam tak przedstawia. W ten sposób staje się bohaterką bardziej aktywną, buntowniczą, mniej dbającą o przetrwanie i śmielej podważającą normy Gileadu. Takich zmian jest znacznie więcej, a chyba najbardziej widowiskowa polega na tym, że jedna z postaci podczas próby ucieczki dosłownie rozjeżdża leżącego na ziemi strażnika. To scena rodem z thrillera, i to z ostrym ograniczeniem wiekowym. Zresztą władze Republiki Gileadzkiej nie pozostają dłużne i rozszerzają katalog własnych wstrząsających postępków o pozycje nieobecne w pierwowzorze.
Istotną przyczyną tych rozbieżności jest bez wątpienia natura obu mediów. W książce łatwo znajdzie się miejsce dla obszernych monologów wewnętrznych; w serialu nie. Bunt, który tam przynajmniej początkowo rozgrywał się w znacznej mierze w umyśle June, tutaj staje się dostrzegalny dopiero w jej zdecydowanych działaniach. Ponadto serial został dostosowany do preferencji współczesnych widzów, a przecież wielu z nas oczekuje bardzo dynamicznej dramaturgii: fabuły kierowanej kolejnymi decyzjami bohaterów, znaczących i bezzwłocznych konsekwencji tych wyborów w przedstawionym świecie, szybkiego rozwoju relacji między postaciami.
Czy to źle? Nie, skądże znowu. Serial jest znakomity w tym, co robi, i podobnie jak książka raczej przetwarza wydarzenia znane z historii oraz łączy je w nową, przerażającą całość, niż wymyśla czysto fikcyjne mechanizmy ucisku. Pamiętajmy jednak o tym, że codzienny bunt mieszkanek i mieszkańców opresyjnych państw może pozostawać niewidzialny dla zewnętrznych obserwatorów. Ciche myśli, ukradkowe rozmowy z bliskimi, drobne opóźnienia w podejmowaniu działań wymaganych przez władze – takich praktyk oporu w serialu z konieczności jest niewiele, a w książce znajdziecie przykładów bez liku. (Oczywiście wszystko to nie znaczy, że i w fikcji, i w życiu nie spotkamy również licznych przypadków pełnego ulegania władzy).
Wydaje mi się też, że adaptacja Opowieści podręcznej trafnie ujmuje wiele możliwości oporu dostępnych kobietom podlegającym opresji, zarówno w historii, jak i współcześnie. Tematykę tę rozwijają artykuły wskazujące – niekiedy również krytycznie – na emancypacyjno-polityczny potencjał książki i serialu, takie jak ten, ten i ten. I na przywołaniu tych tekstów zakończę, bo ich autorki o trudnym położeniu bardzo wielu kobiet mogą powiedzieć znacznie, znacznie więcej niż ja.
____________
Poza blogiem wypowiadam się również na fanpage’u. Znajduje się tam również notka, która uzupełnia ten wpis o krytyczne spojrzenie na „Opowieść podręcznej”. Zachęcam do zaglądania!


Głupie pytanie: czy książka jest napisana w sposób, który wzbudza strach i emocje, czy raczej spokojnie i z dystansem (tak, że można bez problemu się emocjonalnie odciąć)? Bardzo mnie kusi, by przeczytać - a z drugiej strony boję się, że podziała na mnie przygnębiająco.
OdpowiedzUsuńPotrafisz powiedzieć, jak jest napisana od strony oddziaływania na uczucia czytelnika?
Może najprościej sięgnąć po pierwsze kilkanaście stron i zobaczyć, jak to na Ciebie zadziała? Bardzo trudno mi przewidzieć, jak ta książka może wpływać na różnych ludzi. Na pewno podnosi bardzo ciężkie tematy (wymuszone, zdehumanizowane stosunki płciowe; zabijanie ludzi za orientację seksualną; i inne), poza tym praktycznie przez cały czas jesteśmy w głowie głównej bohaterki i dlatego odcięcie się może być niełatwe. Ja tę lekturę zniosłem, ale mnie dość mało rzeczy naprawdę poważnie porusza, taką już mam emocjonalność – więc tym bardziej ciężko mi mówić za innych.
UsuńTo jest dobry pomysł, nie wpadłam na to :) Czytam sobie urywki dostępne w internecie.
UsuńA pokusiłbyś się o wypunktowanie sposobów obchodzenia reżimu pokazanych w książce? Bo i nie zawsze jestem pewna, czy podawane przez Ciebie przykłady są z książki/filmu czy ogólne (np.opóźnienia działań?), i myślę, że taki spis byłby bardzo ciekawy. A tak to tylko piszesz, że przykładów jest bez liku, a ja bym chciała wiedzieć - jakie :)
Na gorąco mogę dać trzy dalsze cytaty powieściowe z notatniczka. ;) Widać w nich także momenty, w których bohaterka przed aktywnym buntem jednak się cofa, choć o nim myśli, ale i sama myśl to już coś.
UsuńROZDZIAŁ 11: – Lekarz nie powinien się do mnie odzywać, chyba że uzna to za absolutnie niezbędne. Ale ten jest rozmowny.
– Mógłbym ci pomóc – mówi. Szepcze. – Pomagałem już innym.
Czyżby to była jego ręka, to, co sunie wzdłuż mojej nogi? Zdjął rękawiczkę. Drzwi są zamknięte. Nikt tu nie wejdzie. Nigdy się nie dowiedzą, że to nie jego.
[…] Zatkało mnie. Użył zakazanego słowa: bezpłodny. Już teraz nie istnieje nic takiego jak bezpłodny mężczyzna, w każdym razie oficjalnie. Płodne i bezpłodne mogą być tylko kobiety, tak stanowią przepisy.
– Wiele kobiet na to idzie – podejmuje. – Chcesz przecież dziecka, prawda?
– To zbyt niebezpieczne – mówię. – Nie. Nie mogę.
Mógłby sfałszować wyniki badań, podać, że mam raka, że jestem bezpłodna, spowodować, że zostanę wysłana do Kolonii, wraz z niekobietami. Nic takiego nie zostało powiedziane, ale świadomość jego władzy wisi w powietrzu, kiedy poklepuje mnie po udzie, a następnie chowa się za płachtę.
Dlaczego się boję? Nie przekroczyłam żadnych granic, nie zaufałam, nie podjęłam żadnego ryzyka, wszystko jest w porządku. Ale to ten wybór mnie tak przeraża. Jakieś wyjście. Wybawienie.
ROZDZIAŁ 14. Chciałabym coś z tego pokoju ukraść. Wziąć coś małego – fantazyjną popielniczkę, małe srebrne puzderko na pigułki z kominka czy suchy kwiatek – schować w fałdach sukienki lub zapinanego na suwak rękawa, trzymać tam do końca wieczora, a potem ukryć w swoim pokoju pod łóżkiem, w bucie czy w poszwie twardej poduszki z wyhaftowanym słowem WIARA. Od czasu do czasu wyjmowałabym tę rzecz i spoglądała na nią. Dawałaby mi ona poczucie siły.
Ale byłoby to tylko złudą i wiązałoby się ze zbyt dużym ryzykiem.
ROZDZIAŁ 19. Ceni się tylko to, mówi, co jest rzadkie i trudne do osiągnięcia. – A my chcemy, żebyście były cenione, dziewczęta. – Nie szczędzi pauz, które smakuje. – Myślcie o sobie jako o perłach. – A my, siedząc przed nią w rzędach, słuchamy tych jej morałów. To ona nas określa, musimy znosić jej przymiotniki.
Myślę o perłach. Perły to zastygła ślina małżów. Powiem to Moirze, później, jak będę mogła.
[Ups, fragment o perłach jest już we wpisie, no to pozostałe dwa ;-)].
Usuń